Jak Mówić, Śmiać się i Ćwiczyć Razem z Dziećmi – część pierwsza
Cześć, Drodzy Czytelnicy! Dziś zabiorę Was w podróż po fascynującym świecie logopedii, ale z nutką humoru i mnóstwem zabawy. Dlaczego? Ponieważ im jestem starsza tym bardziej na luzie podchodzę do przebiegu terapii i sama często bawię się w swoim gabinecie logopedycznym.
To zaczynamy… praca logopedy na wesoło…
A jak artykulacja? Ale zamiast mówić o nudnych ćwiczeniach artykulacjach, zastanówmy się, co zrobić, gdy młody pacjent nie chce otworzyć buzi czyli „A” jak… awantura! Po pierwsze, trzeba czasu, zaburzenia mowy u dzieci mogą być bardzo złożone, a po drugie wyobraźmy sobie, że nasza praca logopedy toczy się w centrum karnawału. Naszym zadaniem jest przekonać malucha, że praca z logopedą to najlepsza zabawa na świecie.
Jak ja to robię: tor przeszkód a po drodze różne artykulacyjne atrakcje plus historie, że kogoś uratuję, zburzą mur etc. Przeróżne gry, które z logopedią nie mają nic wspólnego, ale zmodyfikowane mogę super wciągnąć dzieci w powtarzanie po setki razy tego czego chcę 🙂 ale idziemy dalej…
Teraz B jak… balon, bańki, bączki! Podczas ćwiczeń artykulacyjnych, korzystam z kolorowych balonów, które dzieci będą musiały dmuchać, aby wypowiedzieć dźwięk „B”. To nie tylko kształtuje ich aparat mowy, ale też wywołuje mnóstwo śmiechu. Niech dźwięk „B” będzie więc zabawny i radosny. Do niego dodaję pozostałe głoski wargowe „P” oraz „M”. Włączamy muzykę i latamy ja MUchy, wirujemy jak BĄki, lub pękamy jak BAlony.
Teraz C jak… cyrk! Dopiero niedawno pierwszy raz w życiu byłam w cyrku i bezgranicznie się zakochałam. Byłam bardziej zachwycona niż moje dzieci 🙂 Przecież praca z logopedą to nie tylko ćwiczenia przy biurku. Organizujmy sesje terapeutyczne w formie małego cyrku. Niech dzieci skaczą, tańczą i krzyczą „Cyrk! Cyrk!” za każdym razem, gdy poprawnie wypowiedzą dźwięk „C”.
Przechodzimy do D jak… dowcipy! Dzieci uwielbiają dowcipy, więc dlaczego nie wykorzystać ich w terapii logopedycznej? Twórzmy zestawy słów z dźwiękiem „D” i niech dzieci wymyślają do nich śmieszne dowcipy. To doskonały sposób na rozwijanie umiejętności wymawiania dźwięków w kontekście. Taki z wczorajszej terapii: „idzie, idzie mucha, patrzy a tu… kupa” o fuj!!! Ten akurat dzieci bardzo lubią. Nie wiem czy dorosłym jednak przypada do gustu 🙂
A teraz E jak… eksplozja! Nie dosłownie, oczywiście. Ale możemy tworzyć efektowne ćwiczenia wizualne, gdzie dźwięk „E” staje się wybuchem na planszy. Kto pierwszy odnajduje wszystkie „E” na planszy? Nagrody dla zwycięzców!
Nadszedł czas na F jak… fikołek! Współpraca z fizjoterapeutą może być fantastyczną zabawą. Dzieci mogą ćwiczyć równowagę, skakanie i wykonywanie fikołków, podczas gdy logopeda prowadzić będzie ćwiczenia na dźwięk „F”. A tak na poważnie, zalecam konsultacje z fizjoterapeutą zdecydowanie częściej niż badanie słuchu. Teraz wiele dzieci jest po prostu słabych fizycznie, tym samym przy obniżonym napięciu mięśniowym, pionizacja języka w gabinecie może nie przynosić oczekiwanych rezultatów. Fikołków w gabinecie nie praktykuję. Mam wyobrażenie, że sobie dzieci karki połamią, a z moją klaustrofobią nie wyobrażam sobie życia za kratami 🙂
Teraz G jak… gra! Tworzenie gier planszowych, krzyżówek w których dzieci muszą używać właściwych dźwięków, to idealny sposób na przekształcenie terapii w zabawę. Ja sama ich nie tworzę, tyle jest na rynku ciekawych możliwości w tym zakresie. To korzystam.
Przechodzimy do H jak… harce! Zastanówmy się, co można zrobić, aby dzieci były bardziej zaangażowane w terapię. Niech będą kreatywne i wymyślają własne historie lub scenki, w których pojawiają się dźwięki, nad którymi pracujemy. To bywa trudne, przyznaję.
Na koniec I jak… iluzja! Wyobraźmy sobie, że nasza praca logopedy to magia. Dzieci z wadami wymowy to nasze „magiczne króliki”, a nasza terapia jest magicznym zaklęciem, które pomaga im osiągnąć sukces! A Rodzice w tej terapii….Cóż…w zależności, czy współpracują, czy nie są Gargamelem albo Smerfetką 🙂 o rany, skąd to porównanie mi do głowy przyszło ale po prostu szukałam czegoś delikatniejszego niż to, które mam w głowie 🙂 Nie przepadam po prostu za Rodzicem, któremu nie zależy. To może już wywody na inny czas i miejsce.
Podsumowując, logopedia może być nie tylko skuteczna, ale także pełna zabawy i śmiechu. Zastosowanie kreatywnych podejść i wyobraźni w terapii logopedycznej może znacząco poprawić efektywność procesu. Więc włączmy muzykę, zabawki i fantazję i bawmy się razem z naszymi małymi pacjentami! W końcu, jak mówią, „śmiech to najlepsza terapia„!
P.S. Uwierzcie, czasami nie mam ochoty na nic innego jak spokojnie siedzieć przy stoliku i „wałkować” karty pracy 🙂 Zatem, warto być sobą!
No to, see you.